Jakich mieszkań szukają warszawiacy?

Jakich mieszkań szukają warszawiacy?

Podaż na warszawskim rynku nieruchomości rośnie z roku na rok, jednak najwyższy popyt niezmiennie jest zauważany w kategorii tych samych mieszkań. Warszawscy single oraz młode małżeństwa poszukują nieruchomości dwupokojowych, zaś rodziny z dziećmi, trzypokojowych.

Wynika tak z obserwacji dewelopera Home Invest, którego inwestycje znajdują się w czterech różnych lokalizacjach na terenie Warszawy. W cenie są przede wszystkim mieszkania dwupokojowe o powierzchni od 40 do 45 metrów kwadratowych. Taka powierzchnia jest zupełnie wystarczająca dla singli lub młodych małżeństw, dla których jest to z reguły pierwsze, wspólne mieszkanie.

Młodzi cenią sobie funkcjonalne rozkłady lokali, które mogą zaaranżować w różny sposób, wedle swoich potrzeb. Nieruchomość dwupokojową można więc zaadaptować na dwie sypialnie, salon i gabinet do pracy bądź salon i pokój dziecięcy.

Minimum trzy pokoje dla rodzin

Inny trend w procesie poszukiwania mieszkania da się zaobserwować wśród rodzin mających co najmniej jedno dziecko. Poszukują one najczęściej lokali trzypokojowych o łącznej powierzchni od 55 do 65 metrów kwadratowych. O ile mieszkania na parterze nie zawsze cieszą się największym zainteresowaniem, o tyle dla młodych małżeństw z dzieckiem dodatkowa powierzchnia w postaci ogródka, które służy jako miejsce do bezpiecznej zabawy na świeżym powietrzu, jest nierzadko decydującym argumentem przy zakupie mieszkania.

„Dla rodzin z dzieckiem układ i funkcjonalność mieszkania jest bardzo ważna, podobnie jak lokalizacja samego osiedla. Ta wiąże się z bliskością przystanków komunikacyjnych, co w przypadku Warszawy oznacza stacje pierwszej oraz drugiej linii metra, a także przystanków tramwajowych i autobusowych. Dla takich klientów duże znaczenie ma też szybki dostęp do placówek zdrowia i nauki. Pod tego typu działalność zostały przewidziane lokale użytkowe w inwestycji Krasińskiego 58 na Żoliborzu. Ważnym aspektem pozostaje również cena, która przy większej powierzchni mieszkania jest z reguły niższa za metr kwadratowy w stosunku do mniejszych mieszkań dwupokojowych” – ocenia Janusz Miller, kierownik działu sprzedaży i marketingu Home Invest.

Rodziny cenią sobie również obecność zaplecza handlowo-usługowego w budynkach, w których decydują się na zakup mieszkania. Większość deweloperów dba więc o to, aby takie miejsca znalazły się na najniższych kondygnacjach. Dla rodzin z dziećmi ważnym czynnikiem jest też bliskość terenów zielonych, dlatego do popularnych lokalizacji należą takie dzielnice jak Wola, Bielany czy Mokotów.

Parter czy mieszkanie „w chmurach”?

Do interesujących wniosków można dojść obserwując sprzedaż mieszkań na poszczególnych piętrach. Miarodajny wydaje się tutaj być przykład inwestycji Na Sokratesa na warszawskich Bielanach, w której znajduje się budynek 9-piętrowy.

Do tej pory prawie 53% mieszkań znajdujących się na czwartym piętrze zostało sprzedanych bądź zarezerwowanych, w przypadku piątego piętra jest to 47%. Inwestycja ta ma być oddana za rok, ale nieruchomości na tej wysokości cieszą się dużym zainteresowaniem już teraz. Inaczej przedstawia się sytuacja chociażby z mieszkaniami na najwyższym piętrze, gdzie łączny procent sprzedaży i rezerwacji jest prawie dwa razy niższy. Taka sytuacja może być spowodowana też ceną, która rośnie wraz z piętrem. Wybierając jednak mieszkania na najwyższych piętrach można będzie mieć lepsze widoki
z okna.

Ponadto dużą popularnością cieszą się mieszkania, w których w największym pomieszczeniu okna znajdują się od strony południowej i zachodniej, dzięki czemu mieszkańcy mogą dłużej cieszyć się światłem naturalnym za dnia.

Nieco ciężej jest generalizować jeśli chodzi o pozostałe udogodnienia, ponieważ te zależą już od osobistych preferencji klientów. Warszawiacy chętnie kupują jednak mieszkania z przestronnymi balkonami, które posiadają także widną kuchnię lub aneks.

Home Invest

Będą większe dopłaty do kredytów mieszkaniowych

Będą większe dopłaty do kredytów mieszkaniowych

Latem zmienią się przepisy dotyczące udzielania kredytów z dopłatą w programie Mieszkanie dla młodych. Wzrośnie wysokość dofinansowania i będzie bardziej dostępne.

W lipcu mają zacząć obowiązywać nowe zasady przyznawania kredytów mieszkaniowych z dopłatą w rządowym programie Mieszkanie dla młodych. Ustawodawca chce zachęcić do korzystania z subwencji przede wszystkim rodziny wielodzietne. Z dopłat będą mogły skorzystać nawet te rodziny i osoby wychowujące co najmniej trójkę dzieci, które wcześniej posiadały już nieruchomość.

Wielodzietni będą mogli zaciągać kredyty z dopłatą bez względu na to ile mają lat, podczas gdy inni beneficjenci programu nie mogą mieć ukończonego 35 roku życia. I co najistotniejsze, mając co najmniej trójkę dzieci będzie można dostać aż 30 proc. dopłaty. Dwukrotnie więcej niż dotychczas. Ale w rzeczywistości będzie to jeszcze większa dopłata, bo liczona do powierzchni 65 m kw., a nie jak dotąd do 50 m kw.

Państwo dorzuci do 65 m kw.

Wojciech Stisz z Barc Warszawa SA. wyjaśnia, że rodzina z trójką dzieci, która kupi mieszkanie o metrażu 65 m kw. wykorzysta dopłatę w pełni, bo rząd dopłaci do całej powierzchni lokalu. – Nie mniej w ramach MdM wspomniana rodzina będzie mogła kupić mieszkanie o powierzchni nawet 85 m kw. Dopłata nie będzie jednak już wyższa, bo wsparcie państwa będzie dotyczyło 65 m kw. lokalu, a pozostałe metry nie zostaną uwzględniane przy wyliczeniu dopłaty – tłumaczy Wojciech Stisz.

Cena 1 m kw. mieszkania w Warszawie, które dofinansuje rząd może obecnie wynosić niespełna 6,6 tys. zł. – Od jesieni minionego roku, od kiedy poprzeczka limitu ceny metra kw. dla programu Mieszkanie dla Młodych ustawiona została na poziomie, który bliższy jest realnym stawkom rynkowym, dopłaty obejmują wyraźnie większą część oferty deweloperów – przyznaje Wojciech Stisz. Zauważa, że w niektórych warszawskich dzielnicach ceny mieszkań są nawet niższe niż limit przyjęty obecnie w programie. – W Białołęce, gdzie budujemy osiedle Tarasy Dionizosa rodzina może kupić dodatkowy pokój w kwocie, jaką wydałyby na mniejsze mieszkanie w centralnych rejonach miasta. Czteropokojowe mieszkanie o pow. 63 mkw., do którego rząd po nowelizacji przepisów dopłaci rodzinie z trójką dzieci 30 proc., oferujemy w cenie ponad 391 tys. zł – podaje Wojciech Stisz.

20 proc. dla rodzin z dwójką dzieci

Według nowych zasad funkcjonowania programu MdM, finansowe wsparcie dla rodzin lub osób wychowujących dwoje dzieci ma wzrosnąć z 15 do 20 procent. W tym przypadku jednak dopłata liczona będzie niezmiennie do powierzchni 50 m kw., a kupowane mieszkanie nie będzie mogło być większe niż 75 m kw.

Po nowelizacji będzie można też zaciągnąć preferencyjny kredyt mieszkaniowy, wybierając mieszkanie, nie tylko od dewelopera, ale również od spółdzielni mieszkaniowej oraz lokal powstały w wyniku przebudowy, czy adaptacji budynku. Do kredytu będą mogły przystąpić też osoby niespokrewnione z kredytobiorcą, jeśli okaże się, że ma za niską zdolność kredytową.

W nowych przepisach znajdą się także pewne zastrzeżenia. Kupionego na kredyt z dopłatą mieszkania nie będzie można wynajmować ani w całości, ani w części. W przeciwnym razie będzie można stracić dofinansowanie.

Kto ubiega się o dopłatę

Okazuje się, że jak dotąd po dopłatę sięgało bardzo niewielu kredytobiorców z trójką dzieci. Największą grupą korzystających z rządowego wsparcia byli single. Ponad połowę wniosków o dopłaty w minionym roku złożyły osoby samotne. Kolejną grupą były małżeństwa bezdzietne, a dalej rodziny z jednym dzieckiem.

Ze statystyk Banku Gospodarstwa Krajowego wynika, że przeciętna powierzchnia mieszkania kupowanego w 2014 roku w ramach programu wynosiła ponad 53 m kw. Domy z dopłatą kupiło nieco ponad 2 proc. osób korzystających z dofinansowania w ramach MdM.

Ponad połowa z wydatków na dopłaty trafiło do osób kupujących mieszkania w pięciu największych miastach w kraju, tj. Warszawie, Gdańsku, Poznaniu, Krakowie, Wrocławiu i ich okolicy.

Niewykorzystane środki na dopłaty

Program dopłat do kredytów mieszkaniowych ma obowiązywać przez pięć lat – od 2014 do 2018 roku. W ubiegłym roku nie udało się wykorzystać pieniędzy, przeznaczonych przez BGK na dopłaty na 2014 rok (600 mln zł), ale zaledwie jedną trzecią z tej puli (207 mln zł). Powodem były zbyt nisko ustawione limity cenowe w MdM, odbiegające od realnych cen na rynku deweloperskim.

Najłatwiej o mieszkanie z dopłatą było w Gdańsku, gdzie do programu kwalifikowała się blisko połowa nowych mieszkań oraz w Łodzi. Nie trudno było też znaleźć odpowiedni lokal w Poznaniu, gdzie co trzecie mieszkanie w ofercie deweloperów obejmuje program.

Gorzej było w Warszawie, Krakowie i Wrocławiu. Na początku 2014 roku limit cen w MdM w tych miastach był rażąco niższy niż średnie stawki na rynku. Dopiero w ostatnim kwartale roku, kiedy ceny metra kwalifikujące mieszkania do dopłat wzrosły, w Warszawie i Wrocławiu program objął już około jedną czwartą nowych mieszkań wystawionych na sprzedaż. Tymczasem w Krakowie niewiele się zmieniło. Pod koniec minionego roku w programie można było kupić tylko co dziesiąte mieszkanie z oferty deweloperskiej.

Autor: Barc Warszawa SA.

Od czego zależy wartość nieruchomości?

Od czego zależy wartość nieruchomości?

Wartość rynkową nieruchomości stanowi najbardziej prawdopodobna jej cena, możliwa do uzyskania na rynku, przy założeniu, że strona kupująca i sprzedająca są od siebie niezależne oraz nie działają w sytuacji przymusowej mając stanowczy zamiar zawarcia umowy sprzedaży. Istotne jest także, czy upłynął wystarczający czas niezbędny do wyeksponowania nieruchomości na rynku oraz do wynegocjowania warunków transakcji.

Na różnice w kształtowaniu się wartości nieruchomości wpływ mają liczne atrybuty, które uzależnione są m.in. od jej typu i przeznaczenia. Innego rodzaju cechy determinują bowiem wartość nieruchomości gruntowych lub zabudowanych, które dodatkowo różnią się przeznaczeniem w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego lub studium. Innego typu cechy mają szczególnie ważne znaczenie dla nieruchomości o przeznaczeniu mieszkaniowym, komercyjnym, leśnym lub rolnym.

 

Istotność poszczególnych walorów jest ściśle uzależniona od preferencji podmiotów funkcjonujących na lokalnym rynku. Najbardziej charakterystyczną cechą nieruchomości, która posiada największy wpływ na jej wartość (bez względu na przeznaczenie) jest zazwyczaj lokalizacja i atrakcyjność położenia. Wagę tej cechy można oszacować w sposób analityczny porównując dwie identyczne nieruchomości, które zlokalizowane są w różnych rejonach. Przykładowo, porównując dwa podobne do siebie mieszkania zlokalizowane w różnych częściach miasta będziemy w stanie obliczyć, jak wysoki wpływ na jej wartość posiada atrybut związany z umiejscowieniem obiektu.

 

Istotą tego typu obliczeń jest jednak, aby porównywane do siebie nieruchomości były rzeczywiście jak najbardziej zbliżone, pod kątem pozostałych cech. Z przeprowadzanych na rynku analiz i badań wynika, że lokalizacja nieruchomości może mieć nawet ok. 30 proc. (lub większy) udział w kształtowaniu wartości nieruchomości. Określając poszczególne atrybuty determinujące wartość należy wykluczać obiekty, które w zdecydowany i rażący sposób wyróżniają się na tle lokalnego rynku nieruchomości. Należy również zwrócić uwagę na inny sposób postrzegania atrakcyjności lokalizacji w kontekście przeznaczenia nieruchomości.
W przypadku nieruchomości mieszkaniowych preferowana lokalizacja na rynku może znacznie różnić się od nieruchomości o przeznaczeniu handlowo-usługowym. Osoby decydujące się na zakup mieszkania lub domu cenią sobie niski poziom uciążliwego hałasu, wybierając często spokojne dzielnice, kosztem większego oddalenia od centrum. Z kolei osoby poszukujące lokalizacji dla lokalu użytkowego będą z pewnością kierowały się większym natężeniem ruchu (kołowego, pieszego) i lepszą ekspozycją dla potencjalnych klientów. Dla nieruchomości wakacyjnych niebagatelne znaczenie mają tymczasem walory widokowe, które w zdecydowanym stopniu potrafią zaważyć o ostatecznej wartości apartamentu.

 

Cechą, która w pośredni sposób wiąże się z atrybutem lokalizacji jest sąsiedztwo i otoczenie nieruchomości. W tym przypadku również istotne są różnice pomiędzy nieruchomościami o różnym przeznaczeniu. Osoby poszukujące mieszkań lub domów, coraz częściej decydują się na zakup nieruchomości położonej w niewielkiej odległości od terenów zielonych. Ważna jest również bliskość obiektów użyteczności publicznej, parków, placów zabaw etc. Sąsiedztwo i otoczenie bardzo często postrzegane jest jako druga obok lokalizacji najważniejsza z cech determinujących wartość nieruchomości. Z punktu widzenia wyceny istotny jest także stan techniczny, standard i stan zagospodarowania nieruchomości (szczególnie w przypadku nieruchomości gruntowych).
Istotne jest także, czy nieruchomość posiada uregulowany stan prawny oraz założoną księgę wieczystą. Tym bardziej podejrzenia powinny wzbudzać oferty nieruchomości o atrakcyjnej lokalizacji, sąsiedztwie i standardzie, które eksponowane są na rynku przez dłuższy czas w relatywnie niskiej cenie. Może to oznaczać, że nieruchomość posiada np. nieuporządkowane kwestie dotyczące własności lub obciążona jest ograniczonymi prawami rzeczowymi. Kolejną ważną cechą jest dostępność komunikacyjna i połączenie z pozostałą częścią miasta lub aglomeracji. Istotna jest w tym przypadku również bliska obecność przystanków komunikacji masowej (tramwaje, autobusy).

 

Dostępność komunikacyjna jest również szczególnie ważna dla większych obiektów o przeznaczeniu usługowo-handlowym, które ze względu na swój wielkopowierzchniowy charakter najczęściej są lokalizowane w oddaleniu od centrów miast. Należy zwrócić jednak uwagę, iż dla nieruchomości mieszkalnych bliskość drogi o dużym natężeniu ruchu może dla odmiany obniżać jej wartość. Na wartość domów i mieszkań wpływa także powierzchnia. Od lat obserwowana jest tendencja, która stanowi o tym, że wraz ze wzrostem powierzchni obniża się jednostkowa cena metra kwadratowego.

 

Wyjątek w ostatnim czasie stanowią największe apartamenty z rynku pierwotnego (4-pokojowe i większe), dla których poziom cen jest wysoki ze względu na ich ekskluzywne wykończenie i atrakcyjne usytuowanie w budynku (najwyższe piętra).

Filip Jurczak – TargiMieszkaniowe.net

Rząd zajmie się programem Mieszkanie dla Młodych. Udział w nim ma być łatwiejszy

Deweloperzy bez Rodziny

Rynek deweloperski nie odzyskał jeszcze w pełni równowagi po kryzysie, a już musi się przygotować na kolejny cios. Kończą się bowiem powoli stare zasady programu Rodzina na Swoim, a wprowadzane nowelizacje drastycznie redukują jego zalety.

Deweloperzy zgodnie twierdzą, że nie będą obniżać cen, a tym samym, przy rygorystycznej polityce banków zwiększy się liczba klientów, dla których mieszkanie pozostanie w sferze marzeń.

Prezydent podpisał właśnie ustawę zmieniającą zasadniczo program Rodzina na Swoim. Po zmianach obniży się wskaźnik cen mieszkań objętych programem i to zdecydowanie zmniejszy liczbę mieszkań, na zakup których będzie można dostać kredyt z dopłatą. Nowe warunki zostaną udostępnione singlom i osobom pozostającym w związku partnerskim, ale w ograniczonym zakresie (mieszkania do 50 m kw., a sama dopłata obejmie maksymalnie 30 m kw.). Ważną zmianą jest narzucenie górnego limitu wieku kredytobiorcy, czyli 35 lat. Jeżeli ktoś chce wziąć kredyt na starych zasadach, ma na to czas do połowa sierpnia. Cały program wygaśnie z pierwszy dniem 2013 roku.

Jak twierdzi Tomasz Wnuk z poznańskiej firmy Kalbud Deweloper, działania jakie wprowadził rząd spowodowały, że w województwie wielkopolskim Rodzina na Swoim umrze śmiercią naturalną. – Mało który deweloper będzie schodził z ceny do limitów programowych, gdyż jest to pułap całkowicie nieopłacalny. Natomiast udostępnianie dopłaty singlom i osobom pozostającym w związku partnerskim jest tylko odwróceniem uwagi od całkowitego wycofania się z tego Programu przez rząd – dodaje T. Wnuk.

Przed zmianami można było kupić 66 proc. mieszkań o powierzchni do 75 m kw. z rządową dopłatą. Po zmianach będzie ich zaledwie 10 proc. Jak wykazuje poznański rynek deweloperski, w wielu lokalizacjach uzyskanie kredytu z Rodziną na Swoim stanie się praktycznie niemożliwe. Limity cen aktualnie obowiązujące dla miasta Poznań to 7 182,00 zł, a po zmianie będzie to 5 130,00 zł. Pozostałe wielkopolskie miasta teraz mają limit 4 650,80 zł, za chwilę będzie to 3 322,00 zł. Deweloperzy budujący poza Poznaniem zastanawiają się co zrobić w obecnej sytuacji i co ich czeka w najbliższych miesiącach.

– Po zmianach limitów cenowych, bo tak na prawdę właśnie te zmiany są najważniejsze, okaże się, że w Poznaniu tylko 5-10 proc. mieszkań będzie łapało się w limicie cenowym. Natomiast dla inwestycji pod Poznaniem 0 proc. mieszkań załapie się w tym limicie – stwierdza Tomasz Wnuk, dyrektor ds. handlowych firmy Kalbud Deweloper, budującej kompleks mieszkaniowy w podpoznańskim Swarzędzu.
Wprowadzane zmiany odbiją się praktycznie na większości inwestycji mieszkaniowych. – Dotychczas wszystkie nasze inwestycje spełniały parametry programu Rodzina na Swoim. Przy założeniu obniżenia wskaźnika do 1.0, domki szeregowe, bliźniacze i wolno stojące w niektórych naszych inwestycjach nie będą już objęte dopłatami do kredytów – mówi Paweł Grzegorczyk, specjalista ds. marketingu Przedsiębiorstwa A. Grzegorczyk. – Nie planujemy w związku z tym jednak obniżek cen. Liczymy na utrzymanie wysokiego poziomu sprzedaży, zwłaszcza, że mało która inwestycja w regionie będzie spełniała wymogi nowego programu. Zmiany w Rodzinie na Swoim to ewidentne ograniczenie możliwości skorzystania z tego programu – dodaje P. Grzegorczyk.

Inny deweloper, spółka Swój Dom, wskazuje również na dodatkowe kłopoty branży – W mojej ocenie na ewentualny spadek sprzedaży wśród deweloperów nie będą miały tylko zmiany w Programie, ale bardzo rygorystyczna polityka banków i trudności w uzyskaniu kredytów dla klientów – dodaje T. Bolewski, pełnomocnik spółki Swój Dom, budującej domy wielorodzinne i szeregowce w podpoznańskiej Mosinie.
Zadowolony ten, który skorzystał już z Programu. Optymistami mogą być również osoby, które nadal spełniają wszystkie stawiane wymagania. Pozostali mogą jedynie liczyć na liberalne podejście banków w sprawie kredytów.

źródło: PASSION PR

Rodzina na swoim dla nowych mieszkań

Nowelizacja programu Rodzina na swoim oznacza koniec rządowych dopłat do kredytów na zakup mieszkań z rynku wtórnego w wielu miastach. Drastycznie ogranicza też pulę nowych lokali, na które będzie można zaciągnąć pożyczkę z rządowym wsparciem.

Nowela, która czeka już tylko na podpis Prezydenta oznacza duże zmiany, szczególnie na rynku wtórnym. Nowe przepisy, które najprawdopodobniej wejdą w życie jeszcze w sierpniu br. przyniosą korektę wskaźników, które służą wyliczaniu limitów cen mieszkań z rynku pierwotnego i wtórnego, do których przysługują dopłaty. Zgodnie z nowymi postanowieniami, wskaźnik dla rynku wtórnego zmaleje blisko o połowę (z 1,4 do 0,8), a dla nowych mieszkań spadnie z 1,4 do 1,0. Po wprowadzeniu nowych zasad w poszczególnych miastach z dopłatą będzie można kupić tylko najtańsze lokale. Na niektórych rynkach znalezienie mieszkań kwalifikujących się do dopłat stanie się niemożliwe.

Rodzina do kompletnego remontu

W Warszawie można było dotąd zaciągnąć kredyt z dopłatą na mieszkania z drugiej ręki, których cena sięgała 9,8 tys. zł. za 1 mkw. Po wejściu w życie zmian wartość ta wyniesie jedynie 5,6 tys. zł. Przeważająca większość używanych mieszkań w stolicy nie zmieści się w nowych limitach. Zamiast lokum o odpowiednio wysokim standardzie w wybranej dzielnicy, osoby chcące skorzystać z dofinansowania będą musiały wybierać lokale do remontu, z dala od centrum.

Według szacunków analityków z firmy doradczej Expander, kredyty w programie RnS stanowiły dotąd około 75 proc. wszystkich pożyczek hipotecznych zaciąganych w Warszawie na używane mieszkania. W zależności od wyliczeń średnia cena ofertowa na stołecznym rynku wtórnym wynosi obecnie od 7,8 do 8,24 tys. zł/mkw. Dlatego mieszkania w wyznaczonym przez ustawodawcę pułapie cenowym (5,6 tys./mkw.) trudno będzie znaleźć teraz nawet w peryferyjnych dzielnicach miasta. Jak oblicza portal Szybko.pl, oferty w przedziale 5–6 tys. zł stanowią jedynie 0,2 proc. stołecznego rynku wtórnego, a to oznacza nieco ponad tysiąc mieszkań.

Podobna sytuacja będzie miała miejsce w większości miast. Jak oceniają analitycy Home Broker, w Białymstoku, Gdyni, Krakowie, Lublinie, Poznaniu, Szczecinie i Wrocławiu w przypadku używanych mieszkań program praktycznie przestanie działać, bo w tych miastach kupujący nie znajdą lokali w odpowiednio niskich cenach, które zmieszczą się w nowych limitach.

Dopłaty tylko dla nielicznych

We Wrocławiu, Bydgoszczy, Toruniu, Łodzi, Krakowie, Gdańsku, Olsztynie i Poznaniu limit dla mieszkań deweloperskich wynosi obecnie około 7 tys. zł za metr. Nowelizacja ustawy zakłada spadek limitów w tych miastach o prawie 43 proc. dla nieruchomości z rynku wtórnego i 28,6 proc. w przypadku rynku pierwotnego, wyliczają analitycy Home Broker.

Dla Warszawy limit cenowy na rynku deweloperskim wynosi obecnie 9,8 tys. zł/mkw. Po obniżeniu wskaźników jego poziom dla nowych mieszkań spadnie do około 7 tys. zł/mkw. Wyszukanie takiego mieszkania nie będzie wtedy łatwe. W Krakowie, żeby skorzystać z rządowych dopłat trzeba będzie znaleźć mieszkanie deweloperskie w maksymalnej cenie niewiele powyżej 4,7 tys. zł/mkw. A obecnie tylko pojedyncze inwestycje oferują takie lokale.

Nie inaczej sytuacja wygląda w Poznaniu. Planowane zmniejszenie limitu ceny nowego mieszkania (do 5130 zł/mkw.) kwalifikującej go do dofinansowania spowoduje, że znalezienie jakiegokolwiek lokalu spełniającego nowe wymagania będzie niezwykle trudne. – W naszej poznańskiej inwestycji, w osiedlu RED Park można kupić mieszkania w cenie już od 5100 zł brutto za metr kwadratowy. Według obowiązujących jeszcze przepisów wszystkie mieszkania z oferty kwalifikują się do zaciągnięcia kredytu z dopłatą. Po nowelizacji programu Rodzina na swoim tylko na niewielką część mieszkań znajdujących się w sprzedaży można będzie dostać dopłatę. Finansowanie projektu przez PKO BP daje nam jednak możliwość zaoferowania nabywcom atrakcyjnego systemu finansowania 15/85. W momencie rozpoczęcia budowy (w październiku br.) kupujący wpłacają 15 proc. wartości nieruchomości, a pozostałe 85 proc. sumy dopiero przed odbiorem kluczy – tłumaczy Teresa Witkowska, dyrektor sprzedaży w RED Real Estate Development.

W efekcie zmian, które niebawem wejdą w życie w trzynastu przebadanych przez Home Broker miastach pula mieszkań kwalifikujących się do dofinansowania skurczy się z 66 proc. do 10 proc. Ciekawostką jest, że kupujący nie zareagowali dotąd nerwowo na te zapowiedzi. Z danych Banku Gospodarstwa Krajowego wynika, że w marcu tego roku preferencyjny kredyt z państwową dopłatą zaciągnęło w całym kraju 5,8 tys. rodzin, w kwietniu 5,1 tys., a w czerwcu tylko 4,5 tys. Statystyki mogą poprawić nieco single, którzy dołączą niebawem do grupy beneficjentów programu RnS.

źródło: Prestige Public Relations

Rynek pierwotny – garaże coraz droższe

Choć ceny mieszkań deweloperskich w ciągu ostatnich dwóch lat systematycznie się obniżały, to nadal znajdują się na relatywnie wysokim poziomie, zwłaszcza w relacji do przeciętnych zarobków w naszym kraju. Należy jednak pamiętać, że z kupnem nowego lokum oprócz kosztów samego mieszkania wiążą się jeszcze inne wydatki.

Decydując się na zmianę warunków mieszkaniowych warto pamiętać choćby o podliczeniu kosztów transakcyjnych. W tym miejscu należy wymienić taksę notarialną, wpis do księgi wieczystej itp. Ponadto poza kosztem samego mieszkania, sporym obciążeniem dla portfela osób myślących o przeprowadzce jest wydatek związany z nabyciem miejsca parkingowego, czy też co obecnie jest coraz częściej spotykane stanowiska w garażu podziemnym. Warto zaznaczyć, że duża część wznoszonych dzisiaj budynków wielorodzinnych ma charakter ogrodzonych osiedli zamkniętych. W takim wypadku deweloperzy zazwyczaj zaznaczają, że kupując mieszkanie nowi lokatorzy muszą także nabyć miejsce dla samochodu. Można stwierdzić, że ustalając ceny garażu na wysokim poziomie starają się oni w ten sposób odbić sobie obniżki stawek za mkw. mieszkania. Cena mkw. miejsca postojowego lub garażu zlokalizowanego w najdroższych inwestycjach, jest często niewiele niższa od stawki za jednostkę powierzchni mieszkalnej nowych lokali w najtańszych projektach. Całkowity koszt zazwyczaj wynosi kilkadziesiąt, a nieraz dochodzi nawet do 60 – 70 tys. zł, które trzeba dopisać do listy wydatków związanych z kupnem nowego lokum. Poniżej przedstawiono zestawienie przedstawiające liczbę mkw. nowych lokali miesz